Your friends are fundraising. Don't miss out, opt in.

Fundraiser complete

This page is now closed, but you can still donate to the cause directly

Artur's page

Artur Jonkisz is raising money for Cancer Research UK
Donations cannot currently be made to this page

Edinburgh Marathon Festival 2014 · 24 May 2014 ·

Cancer Research UK Verified by JustGiving
RCN 1089464 (England & Wales), SC041666, 1103, 247
We are the world’s largest charity dedicated to saving lives through research. Our vision is to bring forward the day when all cancers are cured. Cancer Research UK is a registered charity in England and Wales (1089464), Scotland (SC041666), the Isle of Man (1103) and Jersey (247).

Story

(English) Below you can read my story and reasoning why I chose to raise money for Cancer Research UK. Below that is the same thing written in Polish.

(Polski) Ponizej, po angielskiej wersji możecie przeczytać moją historię i powody przez które zdecydowalem wspomagać instytuacje charytawna która się zajmuje badaniami raka w Wielkiej Brytani.

ENGLISH

My story

Some of you might already know my story and why I decided to try raise money for Cancer Research UK. Some of you might not.

Back in May 2010 I went to my cousin’s wedding to Poland. Just before the ceremony my brother and I drove to a shop and on the way there we crashed with a bus (see pics attached). Everyone, but me, was left unharmed.

Most of the impact from the crash was on the front of the car, exactly where I was sitting. I was taken to a hospital and diagnosed with nothing else but a broken leg, even though I complained about a pain on the side of my rib cage. Well… that was a bit of a misdiagnosis. I was discharged and left for the wedding. 

On the next day I woke up with horrendous pains in the area of my shoulders. I could only describe the feeling as having red hot metal rods being pushed through my shoulders. We called an ambulance and the guys basically said it was normal to feel that kind of pain after an accident and that we shouldn’t bother them coz they have more important things to do. That was a bit of a slap in a face, but hey! At least I was OK right? Wrong!

Throughout the day I stayed in bed and around 38 hours after the accident I couldn’t take it any more, I struggled to move, talk, I felt exhausted, weak and my stomach was like I drunk about 12 pints of beer. When we called an ambulance again they _now_ realized what was actually happening – internal trauma.

I was driven on a siren to a hospital and after they got my blood type from another hospital I went straight onto an operating table. The surgery performed was splenectomy – some of the energy from the impact was transferred onto my spleen, which then ruptured. I actually woke up in the middle of the surgery and wanted to say “good luck” to the surgeons, but having a respiratory tube down my throat made me mumble. They recognized I was up and put me back to sleep.

After the surgery I was told that if we waited another 2 hours I’d have bled to death. So, that was close as I already bled for 38 hours!

So far the score is death 0 Artur 2 :)

22 May 2010 around noon I took a bus on a chest and survived

24 May 2010 around 6 a.m. I didn’t bleed to death after losing >40% of my blood

A broken leg, lost spleen, 23 stitches and a week later I was happy to be finally discharged and go home, sit remaining uni exams and start my internship. The happiness didn’t last long. Before I left the hospital I was informed that during the surgery they found an inch in diameter tumor on my liver. They haven’t removed it during the surgery, as my state was critical, so now I had to wait for another surgery.

A month later I had another surgery. It was a really risky one. It was explained to me that the risk of “the worst” (me not waking up at all) is very likely, and then I was asked to sign a document saying I’m fine with that. I felt like I was signing my own death sentence. I knew there was going to be one extra surgeon, for safety, performing the surgery, but that wasn’t helping me feel any better about it. When I was put on the operating table and asked to count to ten I stared into the bright surgical lamps and a tear dropped from my right eye. One, two, three, four and then I woke up. Phew!

Lost gall bladder, 1/3 of my liver, 29 stitches and a week later I was discharged again. After a further week the results of the tests on the tumor came back and luckily it was benign.

Score update death 0 Artur 3 :)

26 June 2010 around 8 a.m. risky surgery survived – tumour benign

Two weeks after the surgery I was on a plane back to Scotland against my doctors’ will. I had to do the internship or else I would have had no money to finish my final year at uni. I completed the internship, received a job offer, had money to complete the course, graduated with a 1st class Hons., won Charles Babbage Prize and won a Young Software Engineer of the Year 2011 Award.

Why Cancer Research UK

1. We still know little about cancers

2. Our treatment methods are really archaic – burn it or the whole body and see what/who survives: cancer or a patient?

3. Cancer is incredibly common and can affect everyone no matter the social status, gender or age

4. There are A LOT of different cancers

5. I see early detection and successful treatment as the way forward

6. There is some groundbreaking research being done which needs funding. Some are:

   * Using our own cells

   * Cancer vaccines

   * Stem cell transplant

   * Laser

7. I want to help others and I might need this help again too

8. I cannot do something that saved my life twice – donate blood. In UK once you are a receiver you cannot be a donor anymore

I have kick started the campaign by donating some money and am already training for the marathon.

Thank you for taking your time to read my story and for your generous donations!

POLSKI

Moja historia

Niektórzy z was mogą znać już moją historie i dlaczego zdecydowałem się zbierać pieniądze na cel Brytyjskiej organizacji charytatywnej Cancer Research, która zajmuje się badaniami nad rakiem.

W maju 2010 wybrałem się na wesele kuzyna. Na chwile przed ślubem pojechałem z bratem do sklepu, w drodze do którego doszło do nieszczęśliwego wypadku zderzenia z autobusem (załączyłem kilka zdjęć). Wszyscy pasażerowie, poza mną, wyszli z niego bez zadrapania.

Cała siła uderzenia poszła w przód auta od strony pasażera, dokładnie gdzie siedziałem. Zostałem przewieziony do szpitala gdzie zdiagnozowano mnie z niczym innym tylko złamana nogą. Pomimo że skarżyłem się na ból lewej strony klatki piersiowej zostałem wypisany i za pozwoleniem lekarza udałem się na wesele.

Następnego ranka obudził mnie niesamowity ból w okolicy ramion i uczucie które można porównać do stalowych, rozgrzanych do czerwoności prętów przebijających moje ramiona. Po wezwaniu ambulansu, sanitariusze oznajmili mi ze ból który odczuwam jest normalny po wypadku i że nie powinienem zawracać im głowy iż mają ważniejsze sprawy do roboty! Czułem się jak spoliczkowany, ale przynajmniej usłyszałem że wszystko jest w porządku, co nie? Zdecydowanie nie!

Spędziłem kolejny dzień w łóżku i po upływie około 38 godzin od wypadku nie byłem już w stanie utrzymać się o własnych siłach, nie mogłem się poruszyć and nawet mówić. Mój brzuch spuchł jak po wypiciu 15 piw! Kolejni sanitariusze którzy zostali do mnie wezwani zorientowali się od razu co się dzieje – krwotok wewnętrzny.

Zostałem przewieziony do szpitala na sygnale i po tym jak uzyskano mój typ krwi z innego szpitala trafiłem prosto na stół operacyjny. W trakcie zabiegu który przeszedłem usunięto mi śledzionę– część energii ze zderzenia z autobusem przeszła na śledzionę, która wtedy rozerwała się  i spowodowała krwotok. Jakoś udało mi się obudzić w środku zabiegu i chciałem życzyć „powodzenia” chirurgom, ale tuba z respiratora w moim gardle sprawiła że tylko trochę pomruczałem, po czym zostałem z powrotem wprowadzony w narkozę.

Po zabiegu dowiedziałem się ze gdybym zaczekał  jeszcze kolejne 2 godziny, wykrwawił bym się na śmierć. 

Póki co  - Artur 2 a śmierć 0 :)

22 maja 2010 około południa przyjąłem autobus na klatę i przeżyłem

24 maja 2010 około 6 rano nie wykrwawiłem się po utracie ponad 40% krwi

Złamana noga, brak śledziony, 23 szwy… po tygodniu cieszyłem się że w końcu mnie wypisują. Planowałem że polecę do domu, zdam pozostałe egzaminy na uniwersytecie i zacznę praktyki. Radość niestety nie trwała długo. Przed wypisem ze szpitala zostałem poinformowany że podczas zabiegu znaleziono na mojej wątrobie nowotwór o średnicy 2.5 cm. Nie został on usunięty podczas zabiegu ponieważ już byłem w stanie krytycznym, więc teraz musiałem czekać na kolejny zabieg.

Miesiąc później przeszedłem kolejny zabieg. Dużo poważniejszy niż pierwszy. Wytłumaczono mi że ryzyko „najgorszego” (że się nie obudzę) jest wysokie i zostałem poproszony o podpisanie dokumentu że zgadzam się na to ryzyko… czułem się jakbym podpisywał swój wyrok na śmierć. Wiedziałem że na wszelki wypadek przy moim zabiegu będzie obecny dodatkowy chirurg, ale w cale nie podnosiło mnie to na duchu. Gdy leżałem na stole operacyjnym, poproszono mnie żebym liczył do dziesięciu, patrzyłem się w lampę chirurgiczną i łza spłynęła mi z prawego oka… raz, dwa, trzy, cztery i wtedy się obudziłem. Ale ulga!

Utracony pęcherzyk żółciowy, 1/3 wątroby, kolejne 29 szwów… tydzień później zostałem wypisany. Po stresującym tygodniu oczekiwań na wyniki badań nowotworu, okazało że nie był on złośliwy!

Aktualizacja punktów - Artur 3 śmierć 0 :)

26 czerwca 2010 około 8 rano przetrwałem ciężką operację i nowotwór okazał nie być się  złośliwy.

Po dwóch tygodniach, wbrew woli doktorów byłem już w samolocie w drodze do Szkocji. Musiałem wrócić odbyć moje praktyki, w innym wypadku nie miałbym środków aby ukończyć mój ostatni rok studiów. Ukończyłem praktyki z ofertą pracy i udało mi się odłożyć wystarczająco pieniędzy żeby skończyć mój kierunek. Ukończyłem studia z wyróżnieniem, wygrałem nagrodę Charles Babbage a także ogólnokrajową nagrodę Młodego Inżyniera Programowania Roku 2011.

Czemu Cancer Research UK

1. Nadal wiemy o raku niesamowicie mało

2. Obecne metody leczenia niestety nie są zbyt zaawansowane – wypalmy chemią cały organizm mając nadzieje że to pacjent przetrwa a nie rak

3. Rak jest niesamowicie powszechny i może dotknąć wszystkich nie zależnie od  statusu socjalnego, płci bądź wieku

4. Odmian raków jest niesamowicie dużo

5. Uważam że wczesna diagnoza i sukcesywna terapia są przyszłością walki z rakiem

6. Istnieją niesamowicie ciekawe badania, które na zawsze mogą zmienić jak walczymy z rakiem. Niektóre to:

   * Używanie twoich własnych komórek

   * Szczepionki przeciwko rakowi

   * Transplant komórek macierzystych

   * Laser

7. Chcę pomóc innym a może nawet przyszłemu sobie

8. Nie mogę już robić czegoś uratowało mi już dwukrotnie życie – oddawać krwi. Jeżeli było się biorcą nie można zostać kolejny raz dawcą.

Aby rozpocząć moją kampanie charytatywną wpłaciłem już część pieniędzy i każdego dnia ciężko trenuję żeby udało mi się ukończyć maraton w dobrym stylu.

Chciałbym podziękować Ci za czas który poświęciłeś na czytanie mojej historii i za Twoją hojną donację!

Donation summary

Total
£1,176.00
+ £261.50 Gift Aid
Online
£1,176.00
Offline
£0.00

Charities pay a small fee for our service. Learn more about fees